Czekałem na to długo a czas upływający na nieustających ćwiczeniach nie raz sie strasznie ślimaczył. Ale nie ma co biadolić, jest super, noga ma się całkiem nieźle (dążymy jednak do ideału) i mamy rok 2016 więc czas go rozpocząć jak tradycja nakazuje czyli biegiem  „Policz się z cukrzycą”. Poza faktem, że jest to wspaniała inicjatywa to jest to moja pierwsza impreza biegowa od czasu kontuzji. No może imprezka bo nie liczy się tu czas (nie ma też jego pomiaru) a przede wszystkim udział, zabawa i dobry humor czyli w sumie to co jest najważniejsze. Biegłem razem z moimi dwoma synami a żonka dzielnie nam kibicowała. Ruszyliśmy o 13.40 i biegliśmy tempem Kuby, które jak na jedenastolatka było całkiem a2niezłe (w okolicach 7 min/km). Podczas całego biegu zrobiliśmy tylko dwie przerwy na minutowy marsz co w efekcie dało nam czas około 34 minut (przy sporym tłoku na starcie). Na mecie oczywiście jak zawsze otrzymaliśmy piękny pamiątkowy medal. Oj fajnie po takim czasie było poczuć radochę biegania razem z kilkoma tysiącami biegaczy. Następna okazja będzie już za tydzień kiedy organizowany jest bieg Chomiczówki.   Startuje tam na 5 km (była opcja na 15 km, ale uznałem, że to za szybko) i będzie to już bieg z oficjalnym pomiarem czasu więc zobaczymy ile minut zabrała mi kontuzja i czy mam sporo do nadrobienia. Byłbym zadowolony jak na mecie będzie poniżej 27 min, ale coś czuje że to wygórowane życzenia. Zobaczymy.

Zapomniałem wspomnieć, że w między czasie rozpocząłem projekt „od bojlera do kaloryfera” czyli zbijanie wagi na docelowe zawody w sierpniu – cel to 80-82 kg 😀 .

Tydzień zleciał i wybiła godzina 10 dnia 17 stycznia 2016. Tłum zaczął odliczanie 5,4,3…1 i wystrzał startera rozpoczął właśnie bieg chomiczówki na 5 km. Jak wcześniej pisałem wziąłem w nim udział i chciałem sprawdzić ile minut zabrała mi moja kontuzja. Początek był trochę ślamazarny, spory tłok i było dosyć wąsko więc i tempo było nie za wysokie. W miarę mijających metrów robiło się więcej miejsca, ale również moje tętno rosło. I tak po chompierwszym kilometrze miałem już 90% – uznałem jednak, że przy tak krótkim dystansie nie ma to dużego znaczenia i dam rade. Faktycznie dałem i resztę dystansu biegłem z tętnem na wysokości 95% a na mecie miałem już 99% czyli dałem z siebie prawie wszystko. Ogólnie byłem zmęczony (choć dosyć szybko się zregenerowałem), ale bardzo zadowolony, ponieważ czas był bardzo zadowalający czyli taki jaki planowałem – (poniżej SMS od organizatora):

XI Puchar Bielan: KOWALCZYK TOMASZ  nieofic. msc open 519  czas:00:27:14  M20 -373    (R)DataSport.pl

Uzyskany czas oznacza, że mam do nadrobienia 2 min 24 sek. do mojej życiówki na 5 km. Szczerze mówiąc myślałem, że będzie gorzej i nie uda mi się nawet osiągnąć 30 minut. Najważniejsze jednak jest to, że kolano spisało się wyśmienicie, nie nic bolało, nie dokuczało i bardzo to napawa optymizmem na przyszłość. Następne relacja na początku kwietnia z półmaratonu warszawskiego. Start tym razem z Placu Trzech Krzyży 🙂 .

Fajnie tak czasami coś skrobnąć w dziale sportowym 🙂 . Przygotowania do sezonu startowego idą pełną parą i właśnie zakończyłem od dawno wyczekiwany pełny miesiąc treningowy. W pierwszym tygodniu wdarła się lekka nieregularność, ale w sumie było całkiem nieźle. W liczbach wyglądało to tak:

Styczeń 2016
Ilość treningów: 27
Ilość godzin: 31
Spalone kalorie: 19453

W rozbiciu na dyscypliny wygląda to następująco:

Pływanie: 9 h (21 km)
Rower: 10h (trenażer)
Bieganie: 12h (90km)

Najbliższy start to półmaraton warszawski, który odbędzie się 3 kwietnia. Zobaczymy czy uda się chociaż zbliżyć do życiówki. A może jednak dał bym radę złamać w końcu te 2 godziny 😉 .

Większość startów zostało już dopiętych więc mogę nareszcie zaprezentować prawie ostateczną wersję moich planów sportowych na 2016 rok. Plan jest ambitny, ale jestem pewny, że do zrealizowania – przedstawia się tak:

2016-04-03         – Półmaraton Warszawski

2016-04-24         – 10 km Orlen Warszawa

2016-04-28-05/09            – Obóz kondycyjny TRICLUB w Solinie

2016-05-22         – 1/8 IM – Piaseczno (cykl GARMIN irontriathlon)

2016-05-28         – 1/4 IM Sieraków

2016-06-05         – Sprint – żelazny bieg – Okuninka

2016-06-12         – Triathlon Warszawa 5150 – dystans olimpijski

2016-06-25         – Sprint SUSZ

2016-08-07         – ½ IM – IRONMAN 70.3 (główny cel na ten rok)

2016-08-28         – Olimpijka – Kraśnik

2016-09-17         – ¼ IM Zaporowy

2016-09-25         – Maraton w BERLINIE

Pozostało kilka weekendów wolnych (choć jest ich już niewiele) więc możliwie, że jeszcze na coś się zapiszę 🙂 .

Ostatnio (2016/02/09) na treningach Łukasz porobił trochę testów z których chyba wynika, że jeszcze mam co doskonalić 😉 . Był test basenowy na 1000 metrów i tutaj wykazałem się czasem 22:21 a na treningu biegowym mieliśmy test Żołądzia. Jest to test progresywny badający wydolność biegacza. Biegniemy 6 min z tętnem Hrmax – 50 % potem dwie minuty marszu, następnie – 40%…- 10%. Po każdych 6 minutach notujemy dystans. U mnie kształtowało się następująco:

-50% 0,9km,

-40% 1,04km,

-30% 1,15km,

-20% 1,32km,

-10% 1,43 km

Czekam na komentarz trenera w tej sprawie, ale porównując wyniki z początku 2015 roku jest lepiej co oznacza, że 8 miesięcy przerwy od biegania wszystkiego nie zniweczyło. Uff…