HISTORIA MOJEJ KONTUZJI – PART 2

Zaczynając dalszy opis mojej drogi dojścia do zdrowia muszę tylko wspomnieć, że od początku rehabilitacji, czyli od następnego dnia po rekonstrukcji (2015/04/02), opuściłem tylko 1 dzień rehabilitacji!!!. Miało to zapewne duży wpływ na wynik rezonansu także NIE OBIJAMY SIĘ TYLKO ĆWICZYMY 😀

2015/07/08 – Należało uczcić wspaniałą nowinę więc rehabilitację rozpoczęliśmy od „szampana”  i wypicie za sukces!!! Dzisiaj Asia skupiała się na zginaczach i poza ćwiczeniami był jeszcze laser, pole magnetyczne i elektro stymulacja. Z nowości to jeszcze oficjalna zgoda na rozpoczęcie biegania (na początku kilkanaście minut) i na jazdę rowerem na zewnątrz. Dzisiaj więc zmieniam opony i oddaje tranażer :). Wieczorem jeszcze Triclubowy basenik.

2015/07/10 – godzina 7.45, strój rowerowy, buty i jazda na pierwszą przejażdżkę 🙂 28 km i troszkę ponad godzinę jazdy. Tempo turystyczne, ale nie ma co przesadzać na pierwszy raz. Wieczorem oczywiście rehabilitacja domowa.

2015/07/12 – Dzisiaj odbył się debiut biegowy – 20 minut marszo biegu czyli minuta biegu, minuta marszu. Było cudownie 🙂 Aby zobaczyć jak zareaguje kolano wieczorem zrobiłem 30 minut rozciągania. Resztę ćwiczeń sobie darowałem. Jutro zapytam Asi czy to dobra strategia.

2015/07/13 – Ostatni dzień rehabilitacji przed urlopem. Uwaga była skupiona oczywiście na wyproście, więc było sporo ćwiczeń, laser, pole magnetyczne i elektro stymulacja. W sumie ponad 4 godziny sympatycznych zajęć.

2015/07/14 – Należało uczcić rozpoczęcie urlopu więc był regulaminowy dzień wolny. A dla tych co myślą, że na urlop nie można zabrać zestawu rehabilitacyjnego dedykuje to zdjęcie 🙂

2015/07/15 – Pierwsze pływanie w wodach otwartych po kontuzji dlatego
dzisiaj na rozpoczęcie lekko ponad 20 minut pływania a potem bieganie (no raczej marszo bieganie) czyli minuta marszu, minuta biegu – i takie też 20 minut. Po tym „szalonym” treningu zrobiłem normalną rehabilitację z tym, że zgodnie z zaleceniem Asi robiłem o połowę mniej powtórzeń w serii (nie dotyczyło to stabilizacji i brzucha).

2015/07/16 – tym razem pływania w jeziorze było już 1050 metrów, potem 20 minut biegu a na koniec rozciąganie mięśni kulszowo goleniowych i wałek. Warto chyba wspomnieć w tym momencie jak się miewa moje kolanko po tych wszystkich ćwiczeniach. Po pływaniu praktycznie nie ma różnicy, kolano nie boli, zginacze (a zwłaszcza lewy) boli tak samo jak bolał więc wszystko jest OK. Największe zmiany widoczne są po bieganiu. Już po 10 minutach czuje, że mam rzepkę, a po 20 minutach jest odczucie spuchniętego i zmęczonego kolana (choć spuchnięte nie jest). Ewidentnie jak na razie 20 minut marszo biegu w zupełności wystarcza. Mam nadzieję, że każdy dzień będzie przynosił poprawę.

2015/07/17 – Wydłużyłem dystans pływacki do 1250 m a reszta bez zmian. No może poza tym, że w tym samym czasie przebiegłem troszkę dłuższy dystans. Jakoś miałem wrażenie, że jest trochę lepiej.

2015/07/18 – Dzisiaj odpuściłem sobie pływanie, ale bieganko oczywiście było w końcu to tylko 20 minut. Po tym treningu zgodnie z zaleceniem Asi cały zestaw ćwiczeń rozciągających został zrobiony oraz dodatkowo trening z wałkiem.
Może teraz kilka słów o tym moim bieganiu bo już myślałem, że jest lepiej, ale chyba była to chwilowa euforia. Staram się biegać w tempie poniżej 6 min/km natomiast maszerować poniżej 10 min/km.

Tempo oznacza czas w jakim przebiegamy 1 km czyli tempo 6 min/km oznacza prędkość 10 km/h

Bieganie na dzień dzisiejszy wygląda fatalnie. Podczas biegu czuje duży dyskomfort w samym biegu – czasami kuleje podczas biegu, boli mnie trochę rzepka a same kolano jest trochę sztywnawe. Mam wrażenie, że wszystko to powoduje, że biegnę jak paralityk a w efekcie fatalnej techniki lewej nogi zaczyna mnie boleć mięsień piszczelowy. No cóż, nadzieja w tym, że to początki i wszystko to minie, ale jak na razie nie napawa to optymizmem.

Optymistyczne jest jednak pływanie  – czuje się idealnie i w ogóle nie czuje żadnego dyskomfortu. Pływa się jak przed kontuzją i w efekcie każdego dnia powiększam dystans treningowy.

2015/07/22 – Poza 20 lipca kiedy zrobiłem sobie wolne, każdy dzień wygląda tak samo czyli pływanie, zaraz potem bieganie a na koniec rozciąganie i wałek. Dzisiaj dystans pływacki to 2185 m w 52 minuty.

Przypominam wszystkim, że na wodach otwartych pływamy ZAWSZE (jeszcze raz powtórzę ZAWSZE) z asekuracją. W moim przypadku jest to rewelacyjna bojka pływacka.

2015/07/23 – dzisiaj regulaminowy dzień wolny, ale chyba bieganie sobie na jakiś czas odpuszczę. Może jak tylko będę pływał i rozciągał (tak też zresztą sugerowała Asia) zginacze sobie odpoczną i będzie lepiej. Jak na razie bieganie jest dołujące 🙁

2015/07/24 – Dzisiaj wyczytałem, że Marika Popowicz-Drapała po dwóch latach od zerwania więzadła krzyżowego właśnie została mistrzynią Polski na 100 metrów!!! a w czerwcu zrobiła życiówkę – 11,28. Bardzo budująca informacja 🙂

2015/08/03 – Jak pisałem wcześniej od 23 lipca daję na luz i tylko się rozciągam i robię kilka ćwiczeń z wałkiem. Nie mogłem jednak wytrzymać i 26 lipca popływałem sobie 50 minut w jeziorze a 1 sierpnia zrobiłem ponad 2 godziny roweru. Zginacz po tych dyscyplinach bardziej nie doskwierał, ale mimo wszystko bolał (tak samo jak wcześniej). Po konsultacjach z Asią mm całkowity zakaz uprawiania sportu i do czasu następnej wizyty (ze względów urlopowych widzimy się 10 sierpnia) mój zginacz ma być dopieszczany. W związku z tym, że jestem zdyscyplinowanym pacjentem codziennie się tylko rozciągam (około pół godziny) oraz chłodzę kolano dwa razy dziennie. Oby się poprawiło 🙂

2015/08/10 – Tak jak pisałem wcześniej mój zginacz miał urlop i niestety nic to nie pomogło. Boli jak bolał wcześniej więc bardzo się cieszyłem, że po przerwie znowu się spotkam z Asią i ustalimy co robić dalej. 4 godziny ćwiczeń dobrze mi zrobiły a do środy Asia dodatkowo skonsultuje z dr Słynarskim co zastosować na mojego zginacza (sugeruje środki przeciw zapalne). W związku z tym, że przerwa niewiele pomogła wracam do poprzedniego cyklu treningowego czyli rehabilitacja 5 x w tygodniu i dostałem zgodę na dalsze treningi (oczywiście bez biegania). Jutro rano lecę więc na basen 🙂

2015/08/12 – Był basen jest i następna rehabilitacja. Po konsultacji jest decyzja aby zastosować środek przeciw zapalny o nazwie
„diprophos”. Podawany będzie za pomocą elektrod bezpośrednio na bolące miejsca. Ufff – a już się martwiłem, że będą zastrzyki (nie za bardzo przepadam za igłą i strzykawką 🙂 ).

2015/08/15 – wczoraj standardowo ćwiczenia w domu a dzisiaj z rana 60 km na rowerze a zaraz po tym regulaminowa domowa rehabilitacja. W poniedziałek pierwsza z dziesięciu dawek leku – oby pomogło.

2015/08/17 – Dzisiaj na rehabilitacji było sporo ćwiczeń na stabilizacje no i oczywiście wiele na tzw „czwórkę” – dla tych co nie wiedzą jest to mięsień czworogłowy uda czyli dokładnie  ten z przodu uda 😀 . W między czasie miałem podawany lek. Jak pisałem wcześniej został podany metodą jonoforezy (wiem wiem też pierwszy raz usłyszałem takie słowo) – jest to metoda podania lekarstwa dzięki przepływowi prądu o stałym natężeniu. Lek wlewa się na wacik, który następnie kładzie pod odpowiednią elektrodę. Włącza się maszynę na 15 minut i problem z głowy. Korzystamy z dokładnie tego samego urządzenia na którym robimy elektrostymulację.
Po południu jedna z pacjentek przyszła z bardzo sympatycznym gościem 🙂

Psina „Pepsi” domagała się ciągłych pieszczot więc można powiedzieć, że mieliśmy prawdziwą dogoterapię 🙂 .

2015/08/21 – Dzisiaj trzecia dawka lekarstwa, ale jak na razie różnice są niewyczuwalne. Wczoraj było 50 km na rowerze i regulaminowa przerwa w ćwiczeniach natomiast dzisiaj typowa rehabilitacja domowa. Nie robiłem już jakiś czas podsumowania więc może teraz tak szybciutko coś napiszę:

Rehabilitacja:
2 x w tygodniu rehabilitacja w klinice (jedno spotkanie trwa około 4 godzin)
3 x w tygodniu rehabilitacja w domu (jedna sesja około 2 godzin)
2 x w tygodniu regulaminowa przerwa od ćwiczeń

Trening:
2 x w tygodniu po godzince basenu – na jednym treningu przepływamy około 1700 metrów
2 x w tygodniu rower – jeden wyjazd to około 2 godzin jazdy i 50-70 km. Czasami uda się pojeździć częściej niż dwa razy w tygodniu.

Dolegliwości:
– Ten cholerny zginacz (lewy) doskwiera (a nieraz boli)  i to głównie jak trochę posiedzę przy biurku.
– nie mam jeszcze pełnego wyprostu (z czym Asia ostro walczy)

2015/08/23 – weekend taki trochę rowerowo – rehabilitacyjny. W sobotę 60 km a zaraz potem ćwiczenia a w niedzielę 50 km + domowa rehabilitacja 🙂 . Poniżej lekki pogląd na moje treningi w ostatnich dwóch tygodniach

2015/08/24 – No dobra, przesadziłem – może to trochę już z braku cierpliwości a może trochę z nadinterpretacji terminu „rower jest dobry dla kolan”. Rano czułem, że kolano jest lekko przemęczone i zginacz boli trochę bardziej niż zwykle, ale kiedy podczas rehabilitacji 
powiedziałem Asi, że przejechałem w zeszłym  tygodniu ponad 200 km na rowerze dostałem, jakby to delikatnie ująć „została mi delikatnie zwrócona uwaga”, że to trochę to za dużo dla mojego kolana. Nie da się ukryć, że na obronę nic nie miałem więc trochę po angielsku się wycofałem biorąc się za swoje ćwiczenia 😀 . Poza tym przykrym incydentem (ale dzięki temu wpis d bloga jest nieco inny 🙂 ) wszystko było jak zwykle super. Dodatkowo ponownie mieliśmy wizytę „Pepsi”, którą czule zaopiekowała się Asia. Zapomniałem wspomnieć, że dzisiaj przyjąłem też następną dawkę lekarstwa.

2015/08/25 – Dzisiaj jak zwykle pobudka o 5 rano aby na 6 być na basenie. Reszta dnia to regulaminowa już przerwa od ćwiczeń.

2015/08/26 – Było jak zwykle fajnie i dodatkowo kilka nowych uwag od Asi: po pierwsze czy mam regulaminową przerwę czy też nie, rozciągamy się każdego dnia!!!. Po drugie od poniedziałku przychodzę w butach sportowych bo będziemy robić trochę więcej ćwiczeń a występ w samych skarpetkach nie ułatwia sprawy 🙂 . Dzisiaj już robiliśmy kilka ćwiczeń z taśmą TRX i faktycznie w samych skarpetkach to pełna amatorka. Przyjąłem następną dawkę leku, ale jak dotąd niewiele pomaga i ze zginaczem cały czas mam ten sam problem.

2015/08/28 – wczoraj była regulaminowa przerwa więc było „tylko” rozciąganie. Jak już leżałem na tej karimacie to przy okazji wykonałem ćwiczenia na brzuch i wałek. Na szczęście jest to dopuszczalne :D. Dzisiaj również szósta dawka leku i wieczorem regulaminowe ćwiczenia.

2015/08/29 – Tradycyjne klubowe 55 km rowerka a potem zgodnie z zaleceniami tylko rozciąganie oraz przy okazji brzuch i wałek 🙂 .