2015/05/16 – zgodnie z zaleceniem będę sobie robił jeden dzień w tygodniu wolny od rehabilitacji – tym razem wypadło na sobotę 🙂

2015/05/18 – wyprost jest coraz lepszy, ale wraz z nim pojawia się delikatne strzelanie w kolanie. Wyczuwalne jest w dolnej części po lewej stronie, ale może to być tylko złudzenie. Strzelanie pojawia się głównie podczas pełnego wyprostu, wykonując takie ćwiczenia jak chodzenie po linii stopa za stopą (podczas stawiania od pięty chorej nogi), uciskanie piłki (pod kolanem) przy pełnym wyproście. Mam nadzieje, że to nic niepokojącego.

2015/05/21 – Najważniejsze są sprawy wagi państwowej, ale nikt mi nie powie, że podczas oglądania debaty prezydenckiej nie można wykonać zaplanowanych ćwiczeń.  Troska o nasze Państwo nie jest wytłumaczeniem, że nie dbamy o naszą rehabilitację 🙂

 

2015/05/21 – Dostałem od Pani Asi następne ćwiczenie do domu – „unoszenie bioder”. Było dzisiaj również poszukiwanie przyczyny mojego „pykania” i wam wrażenie, że „pykanie” nasila się wraz z polepszaniem wyprostu. Pani Asia twierdzi, że to kwestia ścięgien i chyba już wie gdzie dokładnie 🙂

2015/05/23 – Miał być jeden dzień wolny w tygodniu więc w sobotę nóżka odpoczywała 🙂

2015/05/24 – Tak wyglądają niedzielne „rodzinne robaki”

 

2015/05/28 – ze względu na nieobecność Pani Asi poszedłem dzisiaj w zastępstwie na rehabilitację do Pani Kasi. Tak jak się można było spodziewać było przemiło i sympatycznie, a że Asia przekazała wszystkie informacje o mnie to mogliśmy się wziąć od razu do roboty. W efekcie spędziłem na rehabilitacji prawie 5 godzin (co jest moim aktualnym rekordem) i nawet załapałem się na masaż u Ani (praktykantka, która czasami pomaga dziewczynom) – według niej mam nawet rozluźnione mięśnie więc fajna informacja. Na koniec było jeszcze rolowanie wałkiem uda czego efekt odczułem następnego dnia 🙂

2015/05/29 – po wczorajszych 5 godzinach należał się dzień wolny

Zapomniałem jeszcze wspomnieć o czymś z czego korzystam  – na facebooku założona jest grupa, do której należą sami „kolanowcy” a jest ich już tam ponad 4000 więc spora grupa ludzi z tymi samymi problemami. Aby było jasne jestem zdecydowanym przeciwnikiem leczenia się przez internet, ale czasem można tam wyczytać fajne informacje, można kogoś wspomóc dobrym słowem lub coś podpowiedzieć. Wszyscy tam mają podobne problemy i warto się wzajemnie wspierać. Ogólnie bardzo fajna sprawa i zdecydowanie polecam.

Grupa nazywa się „Kolano, łąkotka, więzadło, ACL, rekonstrukcja …” więc wystarczy na fejsie wpisać w wyszukiwarkę i na pewno ją znajdziecie.

2015/06/01 – W czwartek minie już 9 tydzień od rekonstrukcji i tak prawdę mówiąc nawet nie wiem kiedy to zleciało. Warto opisać dzisiejszy dzień bo sporo się pozmieniało 🙂 Zacznę chyba od zakupów – moja sala rehabilitacyjna powiększyła się o dużą piłkę (65 cm), którą zakupiła mi moja kochana żonka w super markecie za 30 zł (nie musi być firmowa z certyfikatami za 100 zł). Dodatkowo w tym tygodniu będę szczęśliwym posiadaczem beretu. Dla tych co nie wiedzą, nie mówię o moherowym berecie, lecz o takim dmuchanym do treningu stabilizacji :D. W przyszłym tygodniu będę miał również wałek więc będę mógł codziennie masować moje wiotkie mięśnie.

Dosyć już o tych zakupach czas popisać o czynach – dzisiaj Asia wprowadziła sporo zmian i tak: po pierwsze od przyszłego tygodnia mam przychodzić tylko dwa razy w tygodniu – chyba już mnie nie lubi ;), w tygodniu mają być dwa dni przerwy a w pozostałe dni oczywiście ćwiczenia w domu. Tutaj też nastąpiło sporo zmian a mianowicie Asia zweryfikowała wszystkie ćwiczenia jakie miałem na liście i dokonała sporo modyfikacji (ma to też związek z nowymi zakupami do mojej sali rehabilitacyjnej) co w efekcie poskutkowało zupełnie nowym zestawem ćwiczeń.

P.S. – Wszystkiego dobrego dla Wszystkich dzieci 🙂

2015/06/03 – było fajnie, ponieważ zaczęliśmy ćwiczenia dynamiczne. Były skoki przy leżącej drabince, bieg na trampolinie i inne fajne atrakcje. Nareszcie widać, że idziemy (a czasami już biegniemy) do przodu i efekty są bardzo widoczne.

2015/06/06 – Mamy dzisiaj finał ligi mistrzów BARCELONA – JUVENTUS co nie zmienia faktów, że ćwiczenia muszą być zrobione 🙂 Można przenieść wszystko do pokoju gdzie jest TV i podziwiać geniuszy footballu np. podczas rozciągania „V” 🙂

P.S. Barca wygrała 3:1

W tym tygodniu wolne zrobiłem sobie we wtorek i czwartek czyli po rehabilitacji u Asi.

2015/06/08 – Miałem sporo spraw osobistych i byłem niestety zmuszony przełożyć ćwiczenia z Asią na piątek (muszą być dwa razy w tygodniu więc ilościowo jest OK). Czekały mnie więc ćwiczenia w domu, ale wieczorem miałem totalny brak energii. Strasznie mi się nie chciało, jęczałem, marudziłem i w efekcie…     …poszedłem ćwiczyć 🙂 . Okazuje się, że nie sztuką jest zrobić ćwiczenia lecz sztuką jest wstać z kanapy by je zacząć. Po pierwszym ćwiczeniu niechęć zniknęła i reszta poszła superowo.

Warto jeszcze wspomnieć o moim pykaniu (strzelaniu) pod kolanem, które ostatnio jest nie wyczuwalne. Mogą być tego dwa powody – wyprost mi się nie polepszył (pykało tylko przy maksymalnie możliwym wyproście) albo tak jak Asia mówiła, że to po prostu przejdzie. W pierwszą opcję wątpię więc jak widać diagnoza Asi była słuszna 🙂 .

2015/06/11 – Dzisiaj wolne, ale za to od wczoraj jestem szczęśliwym posiadaczem beretu rehabilitacyjnego. Moja sala rehabilitacyjna to już pełna profeska 🙂

2015/06/12 – dosyć ważny dzień bo Asia stwierdziła, że prawdopodobnie mój wniosek o wyjście na basen zostanie rozpatrzony pozytywnie 🙂 HURRRRAAA!!! – w przyszłym tygodniu do zobaczenia na basenie.

2015/06/13 – Po wczorajszej wizycie u Asi dzisiaj przepisowy dzień wolny – wszystko zgodnie z regulaminem 🙂

2015/06/15 – Oj działo się działo 🙂 Po pierwsze jest zgoda na basen pod warunkiem, że nie będę pływał żabką, robił częste przerwy i na początku się oszczędzał. Wszystko do wykonania więc w środę będę nareszcie mógł normalnie potrenować z klubem (nie pamiętam czy wcześniej wspominałem gdzie trenuje, więc już podaję – TRICLUB)

Ze względu na to, iż mamy już 11 tydzień po rekonstrukcji Asia zarządziła większe ciężary i tak były przysiady i steper z kamizelką obciążeniową i hantlami, ćwiczenia nóg z maksymalnym obciążeniem na kostkach i tego typu fajne rzeczy 🙂 Muszę przyznać, że pod koniec byłem leciutko wyczerpany.

Z negatywnych rzeczy to, że dzisiaj ostro bolały mnie zginacze po lewej stronie (zwłaszcza po kilkuminutowym siedzeniu) i podczas wyprostu (głównie stojąc) był spory ból między zginaczami. Trochę już mam dosyć tych zginaczy 🙁

2015/06/17 – dzisiaj regulaminowy dzień wolny od ćwiczeń, ale nie od BASENU!!!. O godzinie 20.00 mogłem w końcu popływać z klubem i nawet z tej ekscytacji przyszedłem o 40 minut wcześniej 🙂 Czekając na innych nie próżnowałem – trochę się rozgrzałem i z 10 minut spacerowałem po brodziku aby przyzwyczaić nogę do wody. Całe pływanie bardzo bezpieczne – wykonane z ósemką między nogami aby zablokować ruch nóg. W efekcie nogi chodziły bardzo delikatnie a cały ciężar płynięcia spadł na ręce. W takiej konfiguracji udało się zrobić 1800 metrów – było czadowo 🙂

2015/06/20 – Wczorajsza rehabilitacja dała mi w kość (a może raczej w kolano). Przez cały dzień czułem zginacze i rzepkę – na szczęście dzisiaj był dzień wolny od ćwiczeń więc był czas na regenerację nóżki.

2015/06/22 – Dzisiaj na rehabilitacji piękna uroczystość – Jagoda (najmłodszy pacjent kliniki) obchodzi dzisiaj 4 urodziny – Najlepszego, trzymaj się Jagódka :D. Wujek Tomek nawet załapał się na ciasto – było pyszne 😀 . Poza tym przerywnikiem ćwiczenia były ciężkie, ale fajne. Znowu tachałem ciężką kamizelkę, Asia prostowała mi nogę, czyli typowy dzień rehabilitacji. Zapomniałem dodać, że od dzisiaj w domu mogę wałkować swoje ciało na pięknym pomarańczowym nowym wałku 😀

2015/06/23 – Budzik zadzwonił o 5:00!!! Problemu ze wstaniem nie było bo jak basen na horyzoncie to człowiek i o 5 może wstać. Niesamowite jak takie drobne rzeczy mogą człowieka zmobilizować. O 6:00 byłem już w wodzie (wcześniej rozgrzewka) i oczywiście dzisiaj też głównie ręce pracowały a między nogami cały czas ósemka (lub pullboy – jak kto woli) dla bezpieczeństwa aby nóg nie przeciążać. Wieczorem standardowa domowa rehabilitacja + wałek + dodatkowe ćwiczenia na brzuch (oczywiście za zgodą Asi). Dodatkowo od dzisiaj jestem na diecie co by nadmiar z ostatnich 3 miesięcy zrzucić 🙂

2015/06/24 – dzisiaj przerwa w ćwiczeniach, ale wieczorem Triclubowy basenik.

2015/06/26 – Z powodu urlopów przesunięto mi wyczekiwany rezonans na dzień dzisiejszy!!! Nie spodziewałem się niespodzianek bo w końcu co może się zdarzyć podczas 40 minutowego leżenia z nieruchomą nogą. A jednak może – po 15 minutach zaczęła mi drętwieć łydka i okolice Achillesa co zaczęło skutkować drganiem mięśni i badanie trzeba było przerwać. Przy drugim podejściu obrzęk między zginaczami gdzieś musiał uciskać i wytrzymałem też niedługo. Przemiła Pani radiolog walczyła ze mną 2 godziny – nie wiadomo czy to wystarczy do opisu 🙁 Na rehabilitacje do Asi poszedłem zdołowany i na poprawę humoru ćwiczyliśmy 5 godzin – POMOGŁO 🙂

2015/06/27 – regulaminowy dzień wolny 🙂

2015/07/02 – Asia jest na konferencji w Hiszpanii więc dopiero jutro idę do kliniki. W efekcie przez cały tydzień moja domowa sala rehabilitacyjna była popołudniami zajęta. Obecnie wszystkie ćwiczenia wraz z rowerem i wałkiem zajmują mi około dwóch godzin. Dodatkowo 2 razy w tygodniu (po godzinie) basenik, w którym już normalnie korzystam z nóg (oczywiście bez żabki).
Zakupiłem maść STADIOPASTA, która polecana jest przez wielu tzw „kolanowców” 🙂 Podobno likwiduje obrzęki, bóle i stany zapalne. Jest na bazie ekstraktów roślinnych więc nie zaszkodzi o może coś pomoże na mój obrzęk między zginaczami. Nakładamy około 1-2 mm maści na nogę zwijamy folią spożywczą na 6-7 godzin lub na noc. Tak też zrobiłem zobaczymy…

2015/07/03 – Mam, mam wyniki z rezonansu. Właśnie jak wchodziłem do kliniki dostałem maila z Rexmedica z wynikami. Zanim go otworzyłem przesłałem do Asi aby zobaczyła na własne oczy co tam napisali. Wiadomo już co robiliśmy przez pierwsze 10 minut – Asia tłumaczyła mi na Polski co jest napisane w opisie. Najważniejsze było jednak zdanie „przeszczep o prawidłowej strukturze” co świadczyłoby, że wszystko jest OK!!! Szampanów nie otwieramy bo Asia zaznaczyła, że musi to wszystko otwierdzić Dr  Słynarski. Humory nam się zdecydowanie poprawiły (choć w sumie i tak nie były złe 🙂 ) i z uśmiechem na ustach poćwiczyłem ponad 4 godziny.

2015/07/06 – Wizytę u Dr Słynarskiego mam umówioną na 14/07, ale mając opis rezonansu wykonałem telefon do kliniki i okazało się, że jutro jest wolny termin! Super czyli nadchodzi godzina „zero”.

Zanim pojawi się jutrzejszy wpis może warto teraz napisać co mnie obecnie boli i przeszkadza a co jest OK – taki krótkie podsumowanie:

– zgięcie – praktycznie pełne – niewiele już brakuje by łydka spotkała się z udem
– wyprost – idzie ku lepszemu, ale powoli i to jest trochę wkurzające. Po ćwiczeniach u Asi pod kolanem ledwo mieści się długopis (taki grubszy)
– obrzęk między zginaczami
– czasami boli (kuje) rzepka – głównie przy schodzeniu ze schodów
– Zginacze (głównie lewy) i to jest chyba największy dla mnie problem i dyskomfort. Jak chwilę posiedzę przy biurku na krześle zaczyna mnie boleć lewy zginacz i pod spodem kolana (tak przy końcu łydki) – musi minąć chwilę zanim to wszystko rozchodzę.
– Często również jak napinam głowę przyśrodkową to boli mnie lewa strona kolana i rzepka

– Poza tym wszystkim jest SUPER – wydaje się, że kolano jest stabilne, pływam, jeżdżę na stacjonarnym rowerze – wszystko na dobrej drodze do pełnego sukcesu 😀

2015/07/07 – STABILNE!!!!!!!!!!!!!!!! – tak chyba wypadałoby zacząć opis dzisiejszego dnia. Dr Słynarski po obejrzeniu rezonansu, zrobieniu testu szuflady i wywiadzie stwierdził z pełną stanowczością, że więzadło jest stabilne i w super stanie. Wg niego mogę spokojnie już pływać, biegać i jeździć na rowerze. Ze względu na słabe jeszcze mięśnie na siatkówkę czy koszykówkę zaprasza za 3 miesiące. Kilka razy podkreślił, że stan więzadła jest rewelacyjny. JADĘ PO SZAMPANA!!!

Na tym kończę najważniejszy etap leczenia mojej kontuzji. Więzadło się zrosło więc nie ma już zagrożenia, że operacja się nie powiodła. Jedyne co trzeba teraz zrobić to odbudować mięśnie i oczywiście planuje to opisać, ale w następnej części mojej historyjki  –  do usłyszenia 🙂

 SPECJALNE PODZIĘKOWANIA DLA DR SŁYNARSKIEGO ZA WSPANIAŁĄ ROBOTĘ I PRZEKONANIE MNIE DO INTERNAL BRACING, DLA ASI, KTÓRA CAŁY CZAS DBAŁA O MOJE KOLANO I BEZ KTÓREJ DZISIEJSZEJ TAK REWELACYJNEJ DIAGNOZY NA PEWNO BYM NIE USŁYSZAŁ ORAZ MOJEJ KOCHANEJ RODZIKI, KTÓRA MUSIAŁA WYSŁUCHIWAĆ MOJE JĘCZENIE

 — DZIĘKUJE —