2015/03/26 – trzeba komuś zaufać więc decyzja podjęta – zabieg u dr. Słynarskiego wyznaczony na 2 kwietnia, teraz szybka rehabilitacja i trochę badań do wykonania.

2015/03/27 – pobranie krwi, RTG klatki i tym podobne fajne badania

2015/03/26 – pierwsza rehabilitacja (trwała 2,5 h)– pozbywamy się ortezy. Dostaje zestaw 10 ćwiczeń  jakie mam wykonywać w domu – cel to osiągnięcie maksymalnego zgięcia i przywrócenie mięśni (jakbym trzymał się zaleceń Caroliny i był w ortezie przez 5 tyg. to chyba pozbawiłbym się całkowicie mięśni w tej nodze).

2015/03/31 – druga rehabilitacja – jest coraz lepiej, zgięcie idealne (praca w domu przyniosła efekty) i pracujemy nad mięśniami.

2015/04/02 – Nadszedł czas operacji – okazało się, że strach ma wielkie oczy i najgorszą rzeczą było założenie wenflona :). Sama operacja trwała około 40 minut, ale razem z wszystkimi przygotowaniami, znieczuleniem itp. zajęło to niecałe 2 godziny. Po operacji czułem się świetnie a wieczorem o kulach nawet udałem się do toalety 🙂

2015/04/03 – wizyta rehabilitanta w szpitalu, który poświęcił mi chyba ponad godzinę odpowiadając na wszystkie pytania – po długiej dyskusji była nauka chodzenia 🙂 Dostałem zestaw ćwiczeń do domu a w południe byłem już w samochodzie (oczywiście jako pasażer).

 

 

Kilka przydatnych uwag dla tych co wychodzą ze szpitala i takich info nie uzyskali:
– na chłodzenie nogi najlepsze są mrożone warzywa z supermarketu 🙂 tanie, długo trzymają zimno a jak kupimy np. groszek to fajnie układają się wokół kolana – gele są fajne ale po paru minutach się nagrzewają.
– aby zabezpieczyć rany po zabiegu podczas kąpieli owiń kolano folią spożywczą – skutecznie ochroni rany przed kontaktem z wodą

2015/04/07 – wizyta w szpitalu i kontrola u dr. Słynarskiego. Jak zwykle miło i sympatycznie – wszystko się pięknie goi 🙂 Była również zmiana opatrunku.

2015/04/08 – Pierwsza rehabilitacja po operacji – ćwiczenia, pole magnetyczne itp. – wszystko prawie 4h! Ci rehabilitanci są niesamowici – ludzie z pasją i z uśmiechem na twarzy wykonujący swój ulubiony zawód. Pani Asia twierdzi, że mój stan jest rewelacyjny i na pewno wcześniejsze treningi miały na to wielki wpływ – dzięki coach 🙂 W tym dniu udało mi się uzyskać 110 stopni zgięcia i przemaszerować bez kul i ortezy kilka razy po sali rehabilitacyjnej 🙂

Rehabilitacja trwa 3 razy w tygodniu (średnio około 3-4 godzin podczas wizyty) w Lekmedzie a w pozostałe dni w domu (około 2 godziny dziennie) co daje około 17 godzin ćwiczeń tygodniowo. To więcej niż trenowałem przed kontuzją 🙂

Dla tych co niewiedzą jak można przekształcić własny pokój w „sale rehabilitacyjną” podaje szybki przepis: karimata, piłka (najlepiej dwie) i guma treningowa (może być pas z kimona czy judogi) na początek wystarczą – wszystko można kupić w supermarkecie za niecałe 100 zł :). Do tego potrzebne jeszcze wiadro chęci połączonej z motywacją i można robić sumiennie wszystkie zadane do domu ćwiczenia. Nie ma tłumaczenia, że nie ma miejsca i nie ma sprzętu – do roboty!

 

Dodatkowo polecam używanie stopera aby wszystkie powtórzenia trwały tyle samo. Przy zwykłym odliczaniu ostatnie powtórzenia są o wiele krótsze (odliczana sekunda jest duuużo krótsza od sekundy zegarowej) od tych pierwszych a przecież nie o ilość tutaj dbamy.

2015/04/13 – ważna data, ponieważ udało się pierwszy raz wejść na rower. Nie był to może Tour de France, ale 10 minut pedałowałem. Był lekki ból przy zgięciu, ale dało się wytrzymać. Dodatkowo mija ból przy wyproście więc efekty powrotu do zdrowia są mega widoczne 🙂

2015/04/14 – Wizyta u dr. Słynarskiego. Zmiana opatrunku i fachowe zer
knięcie na nogę – kolano doktorowi się bardzo podoba i zalecił zmianę ortezy na taką, która umożliwi mi zginanie nogi (obecnie mam ze stałym zgięciem 10 stopni, którą dostałem w Carolinie) i chodzenie bez kuli. Nowa orteza jak Mercedes i niestety tyle też kosztuje :(, ale faktycznie różnica jest kolosalna i nogę można swobodnie zginać, ale chroni przed skręceniem kolana. Noga wygląda trochę jak połączenie terminatora i Ironmana, więc jest nieźle 🙂

2015/04/18 – Wizyta w Lekmedzie i pożegnanie się ze szwami 🙂 od jutra nareszcie mogę zamienić wannę (wymaga to sporo ekwilibrystyki aby nie zamoczyć kolana podczas kąpieli) na prysznic.

2015/04/20 – zadzwonił telefon z Caroliny!!! Miła Pani chciała mnie umówić na operację, ale trochę zapomniała, że cały czas czekam na telefon w sprawie efektu konsultacji – nie wiedziałem czy mam płakać czy się śmiać 🙂 – no cóż poziom bardzo zbliżony do NFZ-u. Nie omieszkałem Pani opowiedzieć ze szczegółami jak bardzo są „słowni i profesjonalni”.

2015/04/21 – Trenażer wypożyczony i zamontowany w pokoju – udało się 20 minut pokręcić na własnej szosówce :). Mam zgodę na 2 x 20 minut więc będę się tego trzymał.

2015/04/23 – Dzisiaj mija trzy tygodnie od operacji i chyba nadszedł czas aby zrobić krótkie podsumowanie tego okresu.

– Ilość dni bez rehabilitacji = 0 czyli frekwencja 100% – codzienna walka z wyprostem i zgięciem 🙂 – prawie 50 godzin rehabilitacji już mam za sobą

– Motywacja do ćwiczeń – 100%

Teraz może krótko o tych co mnie leczą i o mnie dbają:

– Lekmed szpital z dr Słynarskim na czele – rewelacyjna obsługa, mega fachowo i sympatycznie – pracują tam naprawdę fajni ludzie. Można udawać, że jest się sympatycznym, miłym i opiekuńczym człowiekiem, ale tutaj personel po prostu taki jest .

– Lekmed klinika (rehabilitacja) – nie ma słów aby opisać profesjonalizm, zaangażowanie i fachowość rehabilitantów a w szczególności oczywiście Pani Asi, której jestem pacjentem 🙂 Gdyby nie ona tego wpisu na pewno by dzisiaj nie było bo nie było by co podsumowywać .

 TAK WYGLĄDA DZISIAJ MOJE KOLANKO 🙂

            TAKI MAM WYPROST                                 TAKIE MAM ZGIĘCIE

 

 

To wszystko zasługa Pani Asi – bardzo dziękuje 🙂 i troszkę pewnie dzięki ćwiczeniom w domu 😉

PAMIĘTAJ!!!

Zrobienie większej ilości powtórzeń lub dodatkowych ćwiczeń (nie zalecanych przez rehabilitanta w danym okresie) nic nie przyśpieszy a tylko pogorszy sprawę (możesz  przeciążyć kolano).

 Chcesz szybciej dojść do pełnej sprawności nie dyskutuj, nie analizuj, tylko rób to co ci zaleci twój lekarz lub rehabilitant. Albo wierzysz w swojego fizjoterapeutę i robisz dokładnie to ci zaleci albo po prostu idź do innego. Zaufanie i solidność wykonywanych ćwiczeń ma tutaj kolosalny wpływ na efekt końcowy (jak widać na fotkach).