2016/05/10 – Kolanko ma się coraz lepiej i już zbliża się moment kiedy będzie można użyć słowa „doskonale”. Testem był właśnie zakończony obóz gdzie przejechaliśmy ponad 450 km na rowerze i przebiegliśmy około 80 km a kolano zachowywało się rewelacyjnie. Zapraszam na relacje z obozu w dziale sportowym.

2016/06/14 – Od czasu obozu minął już miesiąc i przez ten czas udało mi się wystąpić w kilku imprezach triathlonowych. Dystanse były różne – od 1/8 IM po dystans olimpijski więc kolanko dostało spory wycisk. Regularnie się rozciągam i wałkuje a raz w tygodniu chodzę do Sergiusza na rehabilitację (około 2 godzin). Muszę przyznać, że kolano polubiło zawody triathlonowe, bo podczas oraz po zawodach kompletnie nic mi nie dolega. Jedyny problem jak mam to zgięcie. Brakuje mi dosłownie troszeczkę aby uzyskać takie same zgięcie jak w prawej nodze. Dodatkowo jeżeli przy nierozgrzanym kolanie np. mocno i raptownie zrobię skipa C (kopnięcie piętą w dupsko) poczuje lekki ból poniżej rzepki. Czyli opcja radości piłkarskiej (rzut na kolana i ślizg) po strzeleniu bramki odpada. Nad tym cały czas pracujemy i jak się z tym uporam to do pełnej sprawności pozostanie tylko kwestia głowy, która cały czas mówi mi abym traktował kolano jakby dopiero było operowane. Na to jednak tylko czas jest chyba lekarstwem.

2016/06/21 – Coraz rzadziej już robię wpisy w dziale, ale to chyba dobrze bo to tylko oznacza, że kolano ma się nieźle i wpisów raczej należy szukać w dziale sportowym. Jednak trochę już minęło od ostatnich doniesień o stanie mojej nogi więc może czas na lekką aktualizację. Gdyby było perfekcyjnie to bym tutaj chyba zakończył jednak perfekcyjnie nie jest więc zamiast kończyć rozpocznę mój lament. Po 18 miesiącach od operacji i 12 od wycięcia cyklopa spodziewałem się, że noga będzie jak nowa a nawet w wyniku takiej ilości ćwiczeń nawet lepsza. Jednak o wślizgu na kolanach (jak to robią piłkarze 🙂 ) mogę raczej zapomnieć – pełne zgięcie mam dopiero po drobnej rozgrzewce (brakuje naprawdę niewiele). Wrażenie jest takie jakby więzadło było ciut za krótkie. W normalnym funkcjonowaniu w niczym to nie przeszkadza, ale czasami jak chce nagle zrobić przysiad lub nagle usiąść na piętach do mnie to po prostu boli i boję się, że coś uszkodzę (może to już taka skaza na psychice 😉 ). Praktycznie codziennie się rozciągam i ćwiczę i niby jest lepiej, ale i tak mnie to wkurza. Medycznie, zgięcie oczywiście jest w normie, ale mi ta norma nie odpowiada i już. To tyle na temat zgięcia. Z wyprostem jest podobnie czyli brakuje do ideału kilku milimetrów. Biernie (przy nacisku) wyprost jest, ale co z tego jak zaraz wraca do swojej pozycji. W sporcie, czy w zwykłym chodzeniu zupełnie to nie przeszkadza, ale w odbudowywaniu mięśni już raczej tak. Nie mogę tak napiąć czwórki jak w prawej nodze.

Jeśli chodzi o siłę czwórki i dwójki to jest bardzo podobna jak w prawej nodze czyli jest OK. Obwód czwórki i łydki wymaga jednak jeszcze nieznacznej odbudowy. Raz w tygodniu jestem u Asi na rehabilitacji i walczymy z tematem, ale powoli tracę cierpliwość. Ostatnio już naprawdę byłem wściekły i z tych nerw zapisałem się na USG kolana (sprawdzony solidny radiolog). Badanie trwało ponad 15 minut i było mega szczegółowe. Jaki efekt… wszystko super i bez zastrzeżeń! Jedynie co zauważył to jeszcze niezagojona blizna na więzadle rzepki (prawdopodobnie to pamiątka po artroskopie). Faktycznie tam mnie czasami pobolewa i liczyłem raczej na powiększone ciało Hoffy, ale nie ma to znaczenia – najważniejsze, że chociaż ten problem się rozwiązał. Cała reszta super. Nie wiem czy to dobrze czy źle i zastanawiam się czy nie zrobić jeszcze dodatkowo rezonansu. Przy pełnym wyproście mam bowiem czasami (nawet coraz częściej) uczucie jak przed wycięciem cyklopa. Czyli coś jakby blokowało wyprost. Trochę się martwię, że mógł wyrosnąć mi drugi cyklop, ale czy to możliwe? Pomyśle jeszcze nad tym rezonansem a na razie trening, ćwiczenia, trening, ćwiczenia – musi być dobrze bo Barcelona czeka 😀